Poprzednia strona Spis treści Nastepna strona   69
                                         

Patryk "Paweł Romanowicz" Stanik


„Słoń” to opowieść o masakrze w amerykańskiej szkole, jakiej dokonało dwóch wychowanków tej oświatowej instytucji. W Polsce sprawa choć znana, to nie robi jednak takiego wrażenia. Inaczej – nie podziałała tak bardzo szokująco jak na Amerykanów, którzy szukają przyczyny tych tragicznych wydarzeń.



BOWLING FOR DEATH
Sprawa sprzed kilku lat w świadomości przeciętnego Polaka istnieje z powodu nagradzanego filmu Michaela Moore'a, “Zabawy z bronią”, który szukał odpowiedzi na przyczyny masakry w amerykańskiej szkole. Ten film trzeba pokątnie choćby opisać, żeby zrozumieć, co różni “Słonia” od filmu Moore'a. Reżyser paradokumentu “Zabawy z bronią” wgłębia się nawet w amerykańską historię, którą to producenci broni tłumaczą wysoką ilość ludzi zabitych z broni w tym kraju.

BĘDZIE DOBRZE...

W Stanach Zjednoczonych jest najwyższa na świecie liczba morderstw dokonanych bronią palną, najwięcej też z takąż bronią do czynienia mają amerykańskie dzieciaki. Jak już pisałem wyżej, niektórzy tłumaczą tą smutną statystykę krwawą historią Ameryki, co Moore skrzętnie puentuje przykładem Niemiec czy Japonii. Innym aspektem jest brutalność w telewizji – w Kanadzie też kręcą brutalne filmy. Skoro już jesteśmy na przykładzie Kanady – Amerykanie bronią się wielką ilością broni posiadanej przez cywili w porównaniu z krajem graniczącym z nimi od północy, gdzie śmiertelność spowodowana “zabawą z bronią” jest nieporównanie niższa. Nic to, na 10 milionów Kanadyjskich rodzin 80 procent posiada w domu broń. Nie jest to jednak opis filmu Moore'a dlatego kończę na tych przykładach. W ostateczności Michael Moore obwinia przemysł zbrojeniowy, ukazuje także zgniłą atmosferę w amerykańskiej psychice. Tymczasem Gus Van Sant, reżyser “Słonia” (nagroda główna i za reżyserię w Cannes) idzie inna drogą.



CO W GŁOWIE?

ZZA PLECÓW
Ważnym aspektem jego filmu są zdjęcia. Wielka część “Słonia” bowiem to prywatne odczucia bohaterów. Film jest stworzony dość modną ostatnio metodą mozaikową, która polega na ukazywaniu części filmu w powywracanej kolejności, tak, że na początku filmu widzimy chronologiczny koniec, nie rozumiejąc go jednak. Taką metodę zastosowano w skandalizującym ”Nieodwracalnym”, gdzie akcja filmu toczy się odwrotnie do chronologii wydarzeń. Pierwszym filmem z tego typu ukazaniem akcji był ponoć “Memento”. Flagowym przykładem jest także, recenzowany w tym numerze, film “21 gramów”. Poznajemy bohaterów Van Santa widząc zza ich pleców ich poczynania. Są to bardzo typowi nastolatkowie, których losy łączą się zazwyczaj bardzo luźno, czasem tylko poprzez przebywanie w jednym pomieszczeniu. Widzimy chłopaka, który ma problem z ojcem-alkoholikiem, innego nastolatka – fascynata fotografii. Poznajemy dziewczynę “inną”, która żyje w zupełnie innym niż nasz świecie. Sklecając ich historie w jeden dzień skrajnych wydarzeń staramy się wczuwać w ich skórę. Poczuć to, co oni mogliby poczuć. A nie atakować, szukać powodów – jak robi to Moore.

ZWYKŁY DZIEŃ
Dzień, w którym dokonała się masakra w Columbine był tak bardzo zwykły, że aż ciężko sobie wyobrazić kreację takiego dnia na planie filmowym. Ktoś gra w piłkę, ktoś słucha muzyki, dziewczyny plotkują. Dwóch kumpli spotyka się w domu jednego z nich, aby pobyć razem – posłuchać gry na pianinie, poczytać książki, zdrzemnąć się. I odebrać paczkę zamówioną w Internecie – broń. Tych dwóch chłopaków planuje następnie z zimną krwią akcję zabijania niewinnych ludzi. Jakby byli bohaterami gry komputerowej – swoją drogą porównanie sceny gry, a którą jeden z morderców grał dzień przed zabijaniem i świata rzeczywistego też robi duże wrażenie. Znowuż pomocnym jest tutaj kamerzysta, który ustawia obiektyw na broni tak, aby wyglądała jak część gier FPS. Tylko że ludźmi uciekającymi przed kulami są żyjące dzieciaki przerażone widokiem broni i zapewne myślą o własnej, szybko nadchodzącej śmierci.
Wcześniej wspominałem o różnicach między Moore'em i Van Santem. Myślę, że twórca “Słonia” może silniej zadziałać na wyobraźnię widzą, wpłynąć bardziej emocjonalnie. Z powodu matematycznej dokładności świata przedstawionego, z powodu ukazania tego, co się stało, bez dozy uczucia. Bez lamentów, bez krzyków – po prostu. Kontrast szoku, jaki przyniosło to wydarzenie do samego wydarzenia jest wstrząsający. Niektórzy nie starali się problemu objąć w całości. Każdy ciągnął w swoją stronę winę. Moore rozmawia z Marilynem Mansonem, którego obwiniano za masakrę, bo mordercza dwójka słuchała jego płyt. Van Sant odcina się od takich mylnych oskarżeń.

INNY ŚWIAT

Nie stara się oceniać. Stąd pochodzi tytuł filmu – buddyjska opowieść o słoniu i ślepcach, pochodząca sprzed narodzin Chrystusa. Przypowieść buddyjska mówi o ślepcach, który mieli odgadnąć jakim słoń jest zwierzęciem. Każdy podchodził i dotykał kawałek zwierzęcia, od razu go jednak określając – i tak jedni dotykając trąby mówili, że to wąż, inni że to po prostu lina, jeszcze inni że całością, którego fragmentu dotknęli jest głaz. Van Sant mówi więc o ludziach, którzy niczym ci ślepcy nie widzą problemu w całości, za szybko nabierają pewności. Samego reżysera można podejrzewać o myślenie o młodzieży jako o tej całościowej przyczynie. Zrobił już wcześniej kilka filmów mówiących o problemach dorastania, a w szczególności o braku zrozumienia dla młodzieży. Nikt nie chce ich słuchać, traktują ich jak powietrze – to najbardziej martwi reżysera. Może dlatego też w jego filmie dorośli, jeśli już są, nie mają żadnego znaczenia.

ŚRODEK
Myśląc o młodzieży jako o ludziach z problemami, którzy jeszcze nie potrafią sobie z nim poradzić Van Sant budzi wielki szacunek. Jest to postawa naprawdę niemal wyjątkowa i niewiarygodna, co samo w sobie jest smutne. Starając się zrozumieć to, czego nie rozumie dorastająca młodzież, reżyser „Słonia” ma przed sobą iluzoryczną stajnię Augiasza. Nie sprzątając w niej czyni więcej niż ktokolwiek inny – pozwala zauważyć nam samym to, co zalega w naszych duszach. Spokój kontrastujący z gwałtownymi zachowaniami ma swoją przyczynę. Van Sant zauważa także, że mordercy swoich kolegów nie byli tylko i wyłącznie niewysłuchanymi dorastającymi, przeciętnymi dzieciakami. Robi z nich pozbawionych wyobraźni ułomnych ludzi. Nie zastanawiają się nad konsekwencjami swoich czynów, to jest ta ułomność. Na którą cierpią niestety liderzy krajów. Znaczenie ma scena, podczas której mordercy oglądają film dokumentalny o Hitlerze na tak zwanym Hitler TV, czyli Discovery Channel. Odbierają akurat w tym momencie paczkę z bronią (zakup broni automatycznej w Internecie bez żadnych świadectw sam w sobie jest głęboko odrażający – to też, jak zawsze, Van Sant pokazuje bez komentarza, jednak naprowadzając nas na konkretną drogę myślenia).

DZIEŃ. DZIEŃ?

Te dzieciaki były zniszczone przez wszystko i przez nic co ich otaczało. Tylko widząc całego słonia będziemy mogli dostrzec prawdę. Tylko że nikt nie zna recepty na widzenie, skoro wszyscy jesteśmy ślepcami. Nie ma nawet jednookiego, który mógłby być królem.


Poprzednia strona Spis treści Nastepna strona   69