Poprzednia strona Spis treści Nastepna strona   67
                                      

Marcin "martin" Traczyk
Paweł"Veeroos" Kuryło
Wacław "DRIZIT" Beck


W świecie pozbawionym wszelkich ideałów, w którym możliwość zakupienia piwa ma nawet trzylatek, a na podryw najlepsza jest praca w zinie, dwóch samotnych wojowników podejmuje wyzwanie, jakie stawia przed nimi rzeczywistość. Stanąwszy ramię w ramię, uzbrojeni jedynie w piłę łańcuchową "Zuzię" i rakietnicę "Melpomenę" wyruszają w najdziksze rejony Internetu w celu naprawy świata, chcąc zaprowadzić pokój wieczny, chronić dzieci przed głodem, by głosić Słowo Boże (w tym odcinku ponownie pojawi się trzeci członek drużyny)...





ROZDZIAŁ XII

Przed miesiącem pojawił się nasz rząd, pawiany, oraz suche, słone jezioro, w którym zaczął się topić jeden z naszych dzielnych wojowników. Pojawiła się również postać CZERWONEGO, który przeniósł ich w czasie. Za pomocą synchronizacji zegarków nasi bohaterowie chcieli się przenieść w dzień narodzin strasznego Akszyna. Gdyby udało im się wtedy go powstrzymać, dziś zapewne Drizelda byłaby wolna - ewentualnie porwana przez innego perwersyjnego czarodzieja. Oczywiście im się to nie udało i wylądowali tam gdzie są teraz, a miejsce to mroczne i słone. Zapomniałem jednak dodać, że dwóm wojownikom denaturatu towarzyszy sam Mistrz Gildii, Drizit himself, który jako ojciec Drizeldy (tak przynajmniej twierdzi) wspomaga naszych bohaterów w jej poszukiwaniach. Co będzie się działo dalej? Co z pawianami i solą? Ciekawe też, w jaki sposób zginie Drizit, on o tym oczywiście nie wie, ale ja mam tak w scenariuszu, bo realizatorzy nie mają więcej kasy na zaspokajanie jego zachcianek, wystarczy już, że tych więcej niż cała dywizja kontyngentu pokojowego w Żubrówkostanie. Tak więc zaczynamy kolejny odcinek, ja raczej go przemilczę, nie żebym się bał tych debi… bohaterów, ale wolę oszczędzić sobie obcowania z takim czymś. I ludziom to się podoba, eh…
Drizit: AAAAAAAAAAAA!!! Mam wypryski! Jestem uczulony na sól i na te pawianie... eeee... odchody!!!
martin: Szanowni towarzysze, drodzy przyjaciele, mamo, tato, chciałbym poinformować, że postanowiłem spoważnieć, co wyrażam przez słuchanie muzyki klasycznej i ubieranie się w garnitury ...
Veeroos: RATUNKU!!! Ja się toooooooooooooooopię!!!
D: Veeroos! Łap to koło od wozu!
m: ... Uważam więc, że powinniśmy wybrać się do muzeum, a nie toczyć bezsensowne walki.
V: Ufff, udało się... To był dobry pomysł, Driz’! ... martin, a ja uważam, że masz kapcia zamiast mózgu.
D: Hmmm... No ok, ja myślę, że powinniśmy się wybrać do muzeum wina i trunków... Veeroos, sam masz kapcia zamiast mózgu, dlatego tak dużo śpisz!
m: Widzę, że mnie przejrzałeś... Ponoć od wczoraj są degustacje...
D: ... Tam za rogiem.
m: PIĆ!!!
D: No masz, wziąłem tę piersiówkę na wszelki wypadek.
V: Te... Akszyna mieliśmy zabić, a nie po muzeach się włóczyć!
m: I na to przyjdzie czas, napierw jednak trochę kultury dla naszych dusz! Potem będziemy zabijać...
V: A gdzie wy tu znajdziecie muzeum trunków? I tak w ogóle to gdzie my jesteśmy?
D: Hmmm... Chyba w Akszynlandzie!
m: Veeroos, ty chyba dalej toniesz... O kurcze... Ty toniesz!!!
V: AAAAAAAAA!!! Coś mnie wciąąąąąągaaaaaa!!! POMOOOOOOCYYYyYyYyYyY!!!
m: Jak sól może wciągać? ... Nieważne, chodźmy do muzeum.
D: martin, ratuj kumpla chlejusie! ... Veeroos, łap to koło od wozu! ... RZUT!!!
m: [JEB!] Ała! Nie w głowę!
V: [JEB!] Ouu! Mam! MAM! Ufff...
m: A widzieliście ten folder z muzeum, który przyniosłem?
V: martin, gdzie? Co? Jak? ... Ej, słuchajcie! Dlaczego my tu jeszcze siedzimy? Wyłaźmy z tego przeklętego jeziora!
D: Nie, ja całkiem lubię te wypryski... Ja chcę tu zostać!!!
m: Jest taki kolorowy, pokazuje wszystkie ciekawe zakątki... A ja nie stoję w jeziorze! Ja sobie stoję na pawianie, którego specjalnie utopiłem! Jest taki mięciutki...
D: Ty sadysto! Dzwonię do Animalsoof! [dzwoni] 0-700-73-000... [beep!] Halo?
Kasia: Czeeeeeeść... [jęczy]
D: No cześć...
K: Co masz na sobie misiuniu? [jęczy]
D: No wiesz... Ja taki nieśmiały jestem, ale kumpel zwalił pawiana...
Jola: Przepraszam... Czy ktoś do mnie dzwonił?
Anastazja: To do mnie kretynki!
J: Halo? HALO? Cholera jasna, znowu się ktoś wrypał na linię... Przeklęta TePsa!
A: Jola! Rozłącz! To moje!
Teofil: Czeeeeeeeeść chłopaki! Zatańczy któryś?
K: Marzą mi się perwersje na Wyspach Kana... [SZZZZZZZZZZZZ! Bzzzzzzzzzt!]
V: Kurde, Driz’, coś nie łączy!
D: Ej... Czy to Animals?
m: No oni chyba często animals, ale nie o to ci chyba chodzi...
D: Halo? Bo kolega konia męczy...
m: Pawiana! Mogłeś uważać na biologii!
D: No fakt, ale też taki owłoskowany...
m: Przecież nie będę katował go woskiem...
D: HALO, do [email protected]#$%& #[email protected]%## ... Jest tam jakaś kobita?
T: Jestem misiu...
D: Kumpel zabił pawiana... konia... mastodonta... NIEWAŻNE... to sadysta!!!!!!!!!
T: Aha... Co masz na sobie?
A: Już jedziemy! ... Trzymaj się, już jadą! [jęczy]
V: Driz’, ty weź już lepiej nigdzie nie dzwoń!
D: Kto? Ja? ... Mam na sobie pawiana! AAAAAAAAAAAA!!! Je mi oko!!!
m: I tak było szklane... Przecież je straciłeś jak graliśmy kiedyś w golfa i zrobiłem zamach... tzn. wymach!
V: AAAAAAAAAA!!! Zabij drania! ZABIJ!
D: aaaaaaaaAAAAAAAAAAAA [JEB!] ... Uf, jak dobrze, że toporek był tak blisko...
m: Zaraz, czy to kobieta? Podejdź bliżej słonko... AAAAAAAAA!!! Pawiany przebrały się za kobiety!
D: Te, martin! Zostaw tę pawianicę! ... To idziemy do tego muzeum?
m: Uh! Uh! Uh! Uh! ... Co?
V: NIE! Idziemy zabić Akszyna! GRRRRRRRRRR!!! Muszę kogoś zabić!
D: Ja chcę do muzeum! JA CHCĘ DO MUZEUM!!! [wyciąga piersiówkę]
m: Dzięki złotko, było miło... No to chodźmy gdziekolwiek! Tam, gdzie poniesie nas wiatr!
V: No, jeszcze czego martin... Mówiłeś coś o jakimś informatorze?
m: Folderze! Akszyn go wydał.
D: Ja szczem jechać [HEP!] do museum... [HEP!] kurfa, no... piersiófka się skończyła...
V: martin, prowadź!
D: NIE! ... Ja poprofadsze...
m: Driz, ty nie masz prawa jazdy!
D: Węch alkoholika mnie nie zmyli...
m: A ja nie mam samochodu! Mamy więc problem...
D: Jak to nie mam prawka? Patrz! [pokazuje]
m: Hmm, czy to prawko to Bols? ... Ok, możesz prowadzić!
V: O, zobaczcie! Dżdżownica! [PLASK!] Heh heh heh...
D: Ej! ... To moje zdjęcie na prawko było...
V: Tak? Eeeeee... Za mało piję.
m: No niech prowadzi, ja siądę z tyłu i wypiję tego Bolsa... yyy, przejrzę folder...
D: AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!! Ratunku!!!
V: Co jest Driz’?
m: Driz, mówiłeś coś?
D: Tu nie ma rogów, tu są okrągłe domy!!! Nie znajdziemy wina... tzn muzeum! Chlip... [płacze]
V: Okrągłe domy... Heh heh heh... Może być przyjemnie... Zaraz... Okrągłe domy... Czy ma czasami w Burdelandii nie jesteśmy?
D: Może Veeroos, może, mi to raczej wygląda na domek bez klamek.
m: Ojej, mój pager, dzwoni mój alf... agent!
D: Wiecie co? Ja muszę siusiu... Spotkajmy się na rogu! [poszedł]
V: Przecież tu nie ma rogów...
m: Słuchajcie, dostałem sygnał, że Drizelda była widziana na prezentacji win w muzeum i była tam z Akszynem, przebranym za pawiana... yyyy... kobietę!
D: [wrócił] Drizelda? Dalej szukamy tej klempy?
V: Driz’, a nie? Przecież to twoja córka! A swoją drogą, czyżby ona też się w czasie cofnęła?
D: Podobno... Możliwe!
m: Driz, ale ja bym nie wierzył tej twojej żonce... Jak jej tam było? Stefan?
D: Tak... Stefan!
V: Chyba Stefania... Zresztą, ja tam się nie znam i nie wnikam...
m: Za krótko byłeś w Gildii by to rozumieć! Osamotnienie wojownika na polu walki, chęć posiadania dziecka, matczyne odruchy...
D: Co za różnica... Stefan, Stefania, statek, straciatella...
V: No właśnie... Grunt, że miał(a)... Hehe...
m: Straciatella! Chodźmy na lody!
D: Lody? Ty sam sobie idź! Ja chcę na wystawę!
V: Na wystawę idziemy, barany jedne! Drizelda tam jest!
m: Wstęp kosztuje 3,50 zł i bilet ma tylko 45%!
D: Tyle, ile dwa wina!
m: Za bilety są właśnie wina! Jedno, a płacisz jak za dwa!
V: Hm... No i co z tego?
m: No możnaby zamiast do muzeum pójść do Żabki, taniej za wstęp się płaci!
V: Tylko gdzie ty tutaj znajdziesz jakąś Żabkę...
D: Ale tu chu#[email protected]%#! Idę na wystawę... Hej, przecież mam trzy zaproszenia! Chodźcie pawiany!
m: Teraz mówisz? Dawaj, bo pić się chce!
D: NIE! ... Albo ok, ale jest jeden warunek!
V: Jaki?
D: Musicie się przebrać za pawiany... Tu macie skórki!
m: Ale one chyba powinny zostać tam, w jeziorze, gdzie ich rodzinny dom...
V: Ej... Czemu te skórki mają różowy kolor?
D: Bo to specjalna odmiana żółtych pawianów! ... No, brać leszcze!
m: A mój jest zielony... Nie no, nie będę z siebie robił pawiana! Przeczytaj kodeks pracy! To jest molestowanie! ... A jest rozmiar L?
D: Nie! Są same eS-ki! A zielony dlatego, że ty masz z pawiana czerwonego.
m: A to dlatego ma szaro-koperkową du... tj. podbrzusze!
V: Cicho tam, zdaltonizowani alkoholicy! Mówię, że są różowe i koniec pieśni!
D: Ubierać się, bo sam pójdę!
m: Veeroos, nie śpiewaj...
V: Hm... Ten rozmiar... Nie wchodzi mi!
m: A ja zanim się przebiorę chcę sprawdzić, czy mój bilet nie zajeżdża siarką!
V: Hm... Przebierzcie się za pawiany, pójdźcie do tego muzeum, a ja sobie poczekam na zewnątrz!
D: Veeroos... Mogę cię o coś zapytać? Zawsze chciałem, ale jakoś nie było okazji...
m: Driz, tak, on jest... Nawet nie pytaj, pewnie się nie przyzna.
D: Nie to, martin... Veeroos, czemu masz cztery oczy? To przez tę świnkę przebytą w dzieciństwie?? A może to wpływ wymarcia mastodontów na swoich podopiecznych???
V: Nie! To uczulenie na ogolone chomiki...
D: Aha... To głupio, bo tak mało oryginalnie i sztampowo!
m: Od razu tak otwarcie, to raczej krępująca sprawa... Driz, nie widzisz tych kłów, które mu wystają?
V: Odczepcie się zboczeńcy, a ty martin zajmij się lepiej swoim trzecim jądrem!
m: Dotąd nie narzekałeś!
V: A czy ja mówię, że mi przeszkadza?
m: Zawsze na jajecznicę może być, bo noszę je osobno w plecaku.
V: Dobra, to jak? Idziecie do tego muzeum? Ja tu poczekam i obalę małe co nieco...
D: CISZA! Ubierać skórki mastodonty! No... Rozbierać się chamy!
V: Hm, martin, pomóż mi wsadzić ręce w moją skórkę, bo tak jak mówiłem, coś mi nie wchodzi...
m: Bo przecież ubrałeś ją odwrotnie, przełożyłeś głowę przez otwór na... nogę.
D: Veeroos! Nie tak! NIE TAK!
m: Uważasz, bo ją podresz! Oj...
V: Uhm... [PRASK!] Ojoj, skórka mi pękła... Ona krwawi! AAAAAAAAA!!! Zróbcie coś!
D: Co za pawian... Może to była dziewicza skórka?
m: Za pierwszym razem zawsze boli...
V: Macie rację, jakaś nieużywana... Pewnie się rozejdzie.
m: Taaa, z wiekiem się wyrobi!
V: Racja! To co? Wchodzimy?
m: No ty juz wszedłeś... A! Do muzeum!
D: Ok, tylko poczekajmy, aż się wykrwawi! ...... No! Idziemy! Za mną leszcze!
m: Kleszcze? AŁA!!!!!!!!!
D: Ta, kleszcza to masz w mózgu! Chodźmy bo piwo stygnie!!!

I tak wyruszyli przez okrągłe rogi ulic dziwnego miasta, aż doszli... do kolejnego rozdziału.

RODZIAŁ XIII
W muzeum.

V: Wow, patrzcie! Flaszka z okresu Topletusa Sekretusa!!! Piękne czasy...
m: Ojej, zamieniam się w warzywo... Ogórek! Pomidor!! Seler!!! ... WINO!!!
D: WOW! I nalewka z Martineza!!!
m: WINO!!! Bulp, bulp, bulp... Buerk!
V: Eeee, ten starszy pan co tam stoi w rogu? On się tak jakoś dziwnie patrzy, chyba nie wolno tu pić... Buerk...
m: Przecież ten budynek jest okrągły...
V: Tak? Ściany mi się prostują...HIK!
D: Drizeldo, gdzie jesteś moja mała nałoż... córko! Gdzież się podziała twoja piękna du... szyczka!
V: Zaraz, Driz’... Gdzie twoja lewa ręka?
D: Hmmm... Drizeldy tu nie było! To oszustwo!! Ej!!! Te ściany są zatrute!!! Moja ręka...
m: Driz’, wyciągnij ją z kieszeni...
V: On znika!!!
D: AAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!! Ała, mój palec... Zdrajcy! AAAAAAAAAAAA!!! [spazmy] Moja... Moje uszy!!!
m: Co tu się dzieje? Gdzie idziesz?
V: Przecież on znika, gamoniu! AAAAAAAAA!!! LUDZIE!!! POMOCY!!! MORDUJĄ!!!!!!
m: Driz, mogę wziąść twój samochód w spadku?
D: Ja nic nie słyszę... To Akszyn, ta świ... niaAAOOOAAAAAOOAAAAOAAA!!! Ała, ała, ała, ała... Boli! AAAAAAAAAAAAAAA!!! Ała..
m: SAMOCHÓD_SPADEK_MARTIN!!! O, Akszyn, cześć... SPADEK!!!!!!!!!!!!
D: Alu moja, gdzie jesteś... Ała, odpada mi brzuch... I owłosienie na głowie!!! RATUJCIE!!!
m: Zaraz, zaraz, Akszyn? Ocholera! Co ty tu robisz?! Cholera! [wyciąga Zuzię] Tnij!!!
V: O fak! [wyciąga Melpomenę] Melpusia! ŁADUJ DRANIA!!!
Zuzia: WRUUUUUUUUUUUUUUUUUUUM!!! [tnie]
Melpomena: BOOOOOOM!!! ŁUBUDU!!! TRZASK!!! PRASK!!! BOING!!!
D: AAAAAAAAAAAA!!! Oko mi wypadło! Nic nie widzę, zamknę się w sobie! AAAAAAAAAAA!!! Veeroos, nie we mnie!!!

Dwaj dzielni wojownicy rzucili się do walki z przebrzydłym Akszynem. Dzielnie cieli, strzelali, a nawet własnymi odnurzami kopali... tą biedną staruszkę która przyszła obejrzeć wystawę "Kamasutra z butelką wina". Pokonawszy przeciwnika...

V: O fak... Driz’ się chyba na części rozpadł...
m: Driz, jak się czujesz?
D: ...... [piiik... piiik... piiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii...]
m: Veeroos!!! Drizowi chyba coś się stało!!!
V: On chyba nie żyje! AAAAAAAAAAAAAAAAA!!!
D: Chłopaki... Nic nie widzę, nic nie słyszę... Podajcie mi moją nogę! ... AAAAAAAAAAAAAA!!! Zostały mi tylko usta i mózg!
m: O... To o usta za dużo...
V: Ah, czyli jednak żyje...
m: Zobacz, rozpadł się, a mówiłem, żeby zawsze trzymał się w garści!
V: Może jednak lepiej go dobić? Dużo czasu zajmie takie składanie... Do tego bolesne jest.
D: ZABIERZCIE MNIE DO PLECAKA!!!
m: Ja nie mam miejsca! Chyba, że omówimy kwestię samochodu, wtedy może znajdzie się miejsce w plecaku...
V: Driz’, a cofniesz mi zaległe mandaty?
D: Co mówicie? Nic nie słyszę i nie widzę!!! ... Ooo, gdzie ja jestem? Widzę światło! O... 96 Secret Service! Mamo... Martinezie... Jak tu miło... Papier... Widzę papier! [drgawki, spazmy, wymioty]
m: Driz, rzuć mi kluczyki od auta! Tego Porshaka!! Tego czerwonego!!! RZUCAJ!!!
V: martin, a po co ma rzucać? Sam sobie weź, on nie ma rąk!
m: O... tu leżą.
D: Muszę wam powiedzieć ważną rzecz przed śmiercią!!!
V: Wiem, ja też cię kochałem...
m: Ja ciebie Driziu też! Za tego Porshaka!
D: Akszyn to mój stryjeczny syn cioci ciotecznej ze strony ojca syna mojego dziadka... A Drizelda to jego......... [zgon]
V: Że co?!
m: Wiem, wiem, przecież Drizelda to moja córka... ups! .. Ufff, umarł, jeszcze by się wydało...
V: Jak to TWOJA córka?! Co ty mi tu...
m: Yyyy... Słucham?
Duch Drizita: Słyszałem, szmato! Jeszcze cię odwiedzę... Nawiedzę! Zobaczysz! [poleciał]
V: Zaraz... To jest jakiś spisek! Nic już z tego nie rozumiem... Niech mi ktoś wyjaśni co tu się dzieje, bo zwariuję! Ja chcę do domu! DO MAMY!! BUUUUUUUUUUUUUUUU!!!
m: Nie no, przecież swojej córki bym nie gwałcił! [myśli: no może parę razy...] Veeroos, niech cię narrator przytuli! ... NIE!!! Veeroos, dlaczego strzeliłeś sobie w głowę??!!
V: ............ [zgon]
m: NIEEEEEEEEEEEEEEEE!!! Dlaczego ty umierasz???!!! .... Chlip... nie chcę tu być sam... idę do was chłopaki... do nieba! WRUUUUUUUUUUUUUM!!! [odciął sobie głowę]

Czy to możliwe? MAMO! Oni nie żyją! No nareszcie, oby kolejnych części nie było...

CDN. dobry adwokat łódź rozwód


Poprzednia strona Spis treści Nastepna strona   67